Jaką osobą jest Marta, autorka SuperStyler.pl?

Jaką osobą jest Marta, autorka SuperStyler.pl?

Marta Lech-Maciejewska wygrała nasz konkurs na Ambasadorkę beGLOSSY. Przedstawiamy Wam jej sylwetkę i zachęcamy do zajrzenia na blog SuperStyler.pl, na którym znajdziecie ciekawe wpisy na temat tego, jak być aktywną mamą, wyglądać pięknie i stylowo, a także doskonale gotować :). Poznajcie Martę – charyzmatyczną dziewczynę, kolekcjonującą ciekawe wrażenia, potrafiącą łączyć macierzyństwo z życiem zawodowym, a także ze swoim hobby.

Jaką osobą jest Marta, autorka bloga SuperStyler.pl?

Myślę, że bardzo różną i różnorodną. Lubię zmiany i nie boję się ich. Ciągle jestem w ruchu i nieustannie wychodzę poza „strefę komfortu”, żeby spróbować czegoś nowego. Każdego dnia staram się wstawać z pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi, choć przyznać muszę, że jak każdy, miewam słabsze momenty. Robię wszystko, by codziennie kolekcjonować fajne wrażenia. Jednocześnie sporo wymagam – najwięcej od samej siebie, ale mąż też nie ma lekko. Kocham moje życie, mimo że jestem coraz bardziej zajęta i w wiecznym niedoczasie, co niekiedy mnie frustruje. Poza tym jestem pewna, że najlepsze jest ciągle przede mną.

flower-power

O czym piszesz na swoim blogu? W jaki sposób zachęciłabyś naszych czytelników do niego?

Zaczęło się od mody. Do prowadzenia bloga namówił mnie mąż, który zresztą jest współtwórcą i mózgiem SuperStylera. To on stwierdził, że te wszystkie moje sukienki upchane w szafie marnują się, niepokazane szerszemu gronu. Na samym początku ciężko było mi „złapać bakcyla” w blogowaniu. Początki chyba zawsze są trudne. Ciągle wychodziłam z założenia, że nikogo nie interesuje to, jak wygląda moja codzienność. Dziś wiem, że sukces mojego bloga zawdzięczam właśnie temu, że od początku byłam szczera z moimi czytelnikami. W międzyczasie pojawił się mały Miecio, mój synek i nowy współtwórca bloga. Moje życie bardzo się zmieniło, dlatego też nie wyobrażałam sobie, by nie zacząć pisać o moim macierzyństwie, które dalekie jest od perfekcji i do którego mam spory dystans. I o tym, jak na co dzień godzę bycie mamą, żoną, menedżerką w dużej firmie, blogerką i po prostu zwykłą Martą tuż przed trzydziestką. Na moim blogu czytelnicy poznają mój sposób na życie, na to by było ciekawsze i więcej było w nim wrażeń. Pokazuję, jak schudłam po ciąży, jak radzę sobie z nieprzespanymi nocami będąc mamą, jakich kosmetyków używam na co dzień i jak czeszę swoje niesforne włosy. Ale przede wszystkim dzielę się z nimi moimi przemyśleniami na temat życia, motywuję do działania pokazując, że każdy moment na zmianę jest dobry. Obecnie mój blog to nie tylko moda i uroda, ale także sport, parenting i gotowanie. Rozkręcam również swój kanał na YouTube, gdzie zamieszczam samouczki dotyczące fryzur, ulubione przepisy oraz stylizacje.

Czy jako mama małego Mieczysława znajdujesz czas na dbanie o siebie?

Kiedy tylko zaszłam w ciążę, obiecałam sobie dwie rzeczy. Pierwsza dotyczyła tego, że nigdy nie przestanę dbać o moje małżeństwo i mojego męża. Bardzo często dzieje się tak, że młodzi rodzice zapominają, że są też mężem i żoną dla siebie nawzajem. Dlatego my w każdą sobotę wychodzimy na randkę. Nawet jeśli jesteśmy totalnie zmęczeni po tygodniu pracy i nie mamy ochoty ani pomysłu na wyjście z domu. Wychodzimy i wtedy nie mówimy o Mieciu. To świetnie wpływa na relacje między nami. Mój mąż dalej jest dla mnie numerem jeden w mojej hierarchii. W końcu on

był pierwszy i sama go sobie wybrałam. Dziecko jest dla mnie ważne, ale nie dałam się zwariować macierzyństwu. Drugą rzeczą, jaką sobie obiecałam było to, że choćby nie wiem co, nie zapomnę o sobie w całym tym macierzyństwie. I już na początku utrudniłam sobie zadanie, bo w ciąży przytyłam grubo ponad dwadzieścia kilogramów. Tuż po urodzeniu synka przeszłam na dietę rozpisaną przez dietetyka, a po sześciu tygodniach od cesarskiego cięcia zaczęłam ostro trenować.

Po raz pierwszy w życiu zabrałam się za sport na serio, czym udowodniłam sobie i innym, że zawsze jest dobry czas na zmianę stylu życia. Dziś schudłam już prawie 30 kilo. Jestem najzgrabniejsza w całym moim dorosłym życiu. Dbam o to, by codziennie mieć makijaż na twarzy, nawet jeśli zostaję w domu. Robię to przede wszystkim dla siebie, dla swojego dobrego samopoczucia. Farbuję włosy regularnie, by nie dorobić się odrostu, zawsze mam też pomalowane paznokcie. Przy dziecku jest ciężej zadbać o siebie, ale nie jest to niemożliwe. Śmiem przypuszczać, że teraz jestem bardziej zadbana niż przed ciążą. Pojawienie się dziecka nadało mojemu życiu niezłego pędu. Przez to jestem bardzo zajęta na co dzień, ale paradoksalnie mam czas na wszystko.

IMG_6363

Jaki jest Twój sposób na urodę? Bez jakich kosmetyków nie wyobrażasz sobie życia?

Moje życie to ciągła, nieustająca pielęgnacja i dbanie o siebie. Oczywiście nie popadam w przesadę, ale moja kosmetyczna szafka łazienkowa ugina się pod ciężarem mojej „kolekcji”. Moim zdecydowanym konikiem są włosy. Uwielbiam o nie dbać i pielęgnować je, ale też eksperymentuję z nimi. Miałam już wszystkie możliwe kolory, przez różowy i niebieski, kończąc na srebrnym. Przy tak częstej koloryzacji oczywiście nie zapominam o pielęgnacji. W tej dziedzinie najlepiej

sprawdza się u mnie Kevin Murphy i jego kosmetyki do włosów. Duży nacisk kładę też na perfekcyjny makijaż. Uczyłam się tej sztuki bardzo długo, ale teraz mogę powiedzieć, że ją opanowałam. Mam cerę naczynkową z przebarwieniami, dlatego też muszę się trochę nagimnastykować, żeby mój makijaż wyglądał perfekcyjnie, nie był maską, no i żeby był trwały. W kwestii makijażu zaufałam markom MAC, Bobbi Brown, ale lubię też sięgać po polską markę Provoke. Przy pielęgnacji ciała stawiam na kosmetyki o obłędnych zapachach. Wszystkie moje balsamy prócz nawilżenia muszą też przejść „test nosa”. Moim ostatnim odkryciem jest balsam w sprayu Vaseline. Idealny dla młodej mamy, która na poranną i wieczorną pielęgnację ciała ma dosłownie kilka minut. Raz w tygodniu robię sobie domowe spa. Wtedy zapalam świece w łazience, chwytam książkę i nie ma mnie dla nikogo. Wtedy też robię sobie peeling całego ciała, nakładam maski i maseczki.

Co sądzisz o idei beGLOSSY – miesięcznej subskrypcji pudełka z kosmetykami, które można przetestować w domowym zaciszu, a następnie wymienić się opiniami z dużą społecznością zgromadzoną wokół beGLOSSY?

beGLOSSY już dawno skradło moje serce. Jak przystało na prawdziwą kobietę, uwielbiam niespodzianki, o które non stop wiercę dziurę w brzuchu mojemu mężowi. Można więc powiedzieć, że beGLOSSY wyręcza mojego małżonka. Sama pewnie nie sięgałabym po tak różnorodne kosmetyki, a dzięki beGLOSSY ciągle jestem na bieżąco, więc i moi czytelnicy wiedzą, co w kosmetycznej trawie piszczy. Uważam, że wygrana w konkursie na ambasadorkę beGLOSSY to jeden z moich największych, dotychczasowych, blogerskich sukcesów. Liczę, że będzie to początkiem szerszej, kosmetycznej przygody. W końcu najlepsze wciąż jest przede mną.

10956041_670370029739310_2261247397883516378_n-300x200

Jeśli jesteście ciekawi czym dokładnie zajmuje się Marta zapraszamy na SuperStyler.pl

Leave a Reply